Przychodzi taki moment w życiu, Pamela Druckerman w swojej ostatniej książce twierdzi, że koło 40-tki, (ale ja bym się nie przywiązywała do konkretnej liczby), kiedy zaczynasz się czuć trochę inaczej.

 

Bywa, że dużo trudniej dogadać się z ciałem, z otoczeniem i ze sobą. Czujesz się źle. Nazywasz to różnie: nijaka, stara, utyta, nieswoja, brzydka. Myślisz, że koniec świata zapowiadany przez Majów nadejdzie lada dzień. Dlatego nie jesteś pewna, czy w związku z tym jest sens wstawać i myć zęby (i włosy). Pragnę Cię uspokoić: wstawaj, jest sens! Dla Twojego komfortu dodam jeszcze, że ja sama również popełniłam sporo błędów, które znajdziesz na liście poniżej, dodając sobie dobre 10 lat, w najgorszych momentach. Oczywiście świadomość tego przyszła znacznie później…

Ostatni koniec świata zapowiadano na 2020, ale nie nastał. Zapewne nie nastanie też w ciągu najbliższego sezonu, dlatego podpowiem Ci parę fajnych rzeczy na tu i teraz: jak dojść do ładu ze swoim ciałem, wyglądem i humorami, nie tylko przed szafą. Ważna informacja na początek – tak, owszem:

moda wraca, ale nigdy dosłownie.

Jeśli coś jest „w stylu lat 80-tych”, to rzadko oznacza, że pochodzi z lat 80-tych.

Wiesz pewnie, że ubraniem i makijażem możemy sobie spektakularnie dodać lat.
Bardzo dużo i bardzo szybko.

czarne włosy i ostry makijaż

 

Jak najprościej? Wystarczy ubrać się w tandetnie zdobione ubrania, przestarzałe kroje sprzed lat, albo obszerne cienkie worki z poliestru i akrylu, nieodpowiednie do obecnej figury. Albo ścisnąć się jak parówa i zasłonić wszystkie najszczuplejsze miejsca na ciele: kostki i nadgarstki. Ukryć talię, założyć grube rajtuzy, szary płaszcz i zmechaconą czapkę z nadrukiem reklamowym. Do tego ostry, ciężki makijaż, podkreślona dolna linia wodna i obrys oka zamknięty czarną kredką. A, zapomniałabym: ważny jest jeszcze zacięty wyraz twarzy, bez uśmiechu. Włala, gotowe!

Można też inaczej.

Ubraniem i makijażem możemy sobie bardzo spektakularnie ująć lat.

I nie chodzi o to, że 40-tka, to nowa 20-tka, a nawet jeśli – nie chodzi o przebieranie się za swoje córki, czy udawanie, że studiujemy dziennie na trzecim roku.

Magia zaczyna się dziać tam, gdzie pojawia się świadomość siebie.

Jeśli wiesz, co naprawdę Ci się podoba, jaka jesteś, co jest „twoje” i co ci służy – to dużo trudniej sobie zrobić krzywdę – ubraniem, makijażem, czy czymkolwiek innym.

Upraszczając: w makijażu dziennym chodzi o skorygowanie niedoskonałości, o podkreślenie urody i wydobycie z twarzy tego, co najlepsze.
W ubieraniu chodzi o podkreślanie atutów sylwetki, przy jednoczesnym odwracaniu uwagi od miejsc, z których nie jesteśmy zadowolone
(wyobraź sobie, że nawet szczupłe i wysokie dziewczyny potrafią być niezadowolone ze swojego ciała…). To teraz krótka ściągawka.

Co nas postarza

  • brak uśmiechu
  • całkowity brak makijażu
  • za mocny, ostry, krzykliwy makijaż w przypadkowych kolorach (metaliczne, perłowe cienie, jarzeniowe perłowe szminki w kolorze Barbie – róż, za jasny lub za ciemny, pomarańczowy podkład)
  • za mocna, widocznie sztuczna opalenizna
  • tipsy
  • niewyregulowane, wyskubane, nierówne brwi: za grube lub za cienkie
  • brwi zaczynające się lub kończące w nieodpowiednim miejscu (zaburzają symetrię całej twarzy)
  • brwi niewidoczne – za jasne, albo czarne, jak od linijki
  • czarne włosy zafarbowane na jednolity, płaski kolor (jeśli nasze naturalne włosy nigdy nie były czarne lub ciemne)
  • trwała, i/ lub włosy widocznie zniszczone rozjaśnianiem, wyskubane nierówne końcówki
  • tandetne napisy i nadruki na ubraniach, dżety, zdobienia, przeszycia, wstążeczki, błyszczące aplikacje (uwaga: nie chodzi tu o cekiny, tylko tandetne kryształki – „cyrkonie” itp. Cekiny są piękne i bardzo cool)
  • ubrania w zbyt małym rozmiarze, za bardzo opięte, podkreślające lub tworzące fałdki, wałeczki
  • stare ubrania w przestarzałych fasonach
  • znoszone, poszarzałe, widocznie wysłużone ubrania i akcesoria, w tym brudne buty i zniszczona torebka
  • kolor czarny, zwłaszcza w połączeniu z brakiem makijażu i ubraniami o widocznie słabej jakości
  • podróbki.

 

A teraz druga krótka ściągawka.

Co nas odmładza

  • delikatny, świeży i świetlisty makijaż dzienny podkreślający urodę, korygujący niedoskonałości i ewentualną asymetrię, zgodny z naszą naturalną kolorystyką
  • zadbana, nawilżona skóra
  • zadbane dłonie i paznokcie
  • klasyczne ubrania o prostych krojach
  • gładkie ubrania w jasnych lub stonowanych kolorach: beż, biel, błękit, granat, czerwień, brąz, camel, stalowa szarość itp.
  • zadbana fryzura: świeże i uczesane włosy.

 

Najważniejsze na koniec!

Jeśli nadal nie jesteś pewna, w czym wyglądasz najlepiej – postaw na klasyczne ubrania i sprawdzone połączenia. Stonowane kolory i ubrania dobrej jakości – czyli raczej ze sklepu, niż z ulicznego bazarku.

Każda sylwetka potrafi wyglądać dobrze i bardzo dobrze, jeśli masz na sobie ubrania o odpowiednich krojach, które nie masakrują cię i nie tną na optyczne kawałki.

W prostej białej koszuli na guziki, spodniach cygaretkach lub jeansach odpowiednio dopasowanych do figury i z lekkim makijażem – zawsze będziesz wyglądać świeżo, młodzieńczo i kwitnąco.

Możesz mieć na sobie naprawdę prosty i niedrogi zestaw, a jeśli połączysz go z dobrymi dodatkami, np. ze skórzaną torebką o wyrazistym kształcie i skórzanymi butami – to całość bardzo zyska. Dodatki potrafią tak zrujnować, jak i bardzo mocno wywindować całość.

 

 

Jakość widać, ale brak jakości widać jeszcze bardziej.

Nie zadowalaj się byle czym. Pamiętaj, że lepiej mieć mniej rzeczy, a dobrej jakości i na dłużej, niż dużo kiepskich, tylko na chwilę.

Do tego kolory zawsze zrobią Ci dobrze. Raczej unikaj czerni w ciągu dnia, bo wcale nie jest tak bezpieczna i twarzowa, jak myślisz. Postaw za to na połączenie bieli, błękitów, brązu, granatu i żywsze kolory, które szczególnie lubisz: to zawsze dodaje energii.

Tej wiosny najbardziej odjazdowe połączenia to mocne, energetyczne kolory w duchu dopamine dressing: m. in. szmaragdowa zieleń i głęboka fuksja, fiolet i pomarańcz.

 

 

Pamiętaj też o uśmiechu i pewności siebie – działają jak najlepszy lifting!

 

Foto: unsplash, pinterest